Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   41
         

Zbigniew "Emill" Pławecki

PRODUCENT: Codemasters Software    DYSTRYBUTOR: Codemasters Software   GATUNEK: samochodówka   WWW: http://www.codemasters.co.uk/tocaracedriver2/


Niedawno Codemasters wypuściło TOCA Race Driver 2: The Ultimate Racing Simulator w wersjach na X-Boxa i PC, gdzie okazał się on być godnym kontynuatorem serii i niezłym „złodziejem czasu” dla posiadaczy obu platform. Teraz mogą się nim cieszyć także ci, którzy koło swoich telewizorków/komputerów maja PlayStation 2. Poza kilkoma drobnymi bonusowymi dodatkami wersja ta niemal niczym od pozostałych się nie różni, dlatego, jeśli z jakiś dziwnych przyczyn nie grałeś w nie jeszcze... ale o tym za chwile.



TOCA Race Driver 2 to gra naprawdę bogata i różnorodna. Rzadko kiedy zdarza się, by jeden tytuł oferował tyle rodzajów wyścigów, samochodów, typów torów jak ten. Możemy ścigać się pojazdami klasy GT, WRC, turystycznej, ciężarówkami, terenówkami, bolidami Formuły Ford i wieloma, wieloma innymi. Rodzajów wyścigów jest ok. 15, a torów – ponad 50, rzeczywistych, odwzorowanych z największą pieczołowitością, że wspomnę tu tylko o Texas Motor Speedway, Brands Hatch czy Nurburgring.
Od pierwszych chwil spędzonych z padem w dłoni widać, że ta gra jest skierowana głównie na tych graczy, którzy preferują bardziej realistyczne podejście do gry. Każdy samochód zachowuje się w niepowtarzalny sposób, całkiem podobnie jak w rzeczywistości – poślizgi zdarzają się dokładnie wtedy, gdy powinny, a zniszczenia, takie jak przebicie/zgubenie opony, czy rozwalenie skrzyni biegów, nie pozostają bez wpływu na osiągi wozu i komfort sterowania. Możnaby tylko przyczepić się do niektórych kolizji, bo, o ile w ogólności wpadanie na inne wozy nie jest wskazane, o tyle niekiedy zbyt łatwo można wykorzystać je do pokonywania ciasnych zakrętów, po prostu odbijając się od nich, dlatego czasem ma się wrażenie, że kolizje nie wyglądają tak relistycznie jak powinny. Poza tym, niekiedy wydawać by się mogło, że po jakimś solidnym uderzeniu nie powinniśmy dalej jechać – a tu proszę, nasz pojazd dalej się toczy. Z pewnością nie są to problemy, które jakoś poważnie wypływałyby na rozgrywkę, ale... niekiedy trochę denerwują.

(kliknij aby powiększyć)


Każdy, kto grał w pierwszą część gry pamięta z pewnością to, co wyróżniało ją spośród innych tego typu – tryb kariery, który koncentrował się wokół młodego, zapalonego kierowcy, Ryana McKane. Sposób przedstawienia „fabuły” dawał nam ciekawy pogląd na zakulisowe życie kierowców wyścigowych i, chociaż niektóre elementy traktował nieco po macoszemu, to jednak przykuwał uwagę i stanowił ciekawą odmianę w stosunku do tego, co widywaliśmy w grach wcześniej. W sequelu mamy do czynienia z tym samym patentem, ale przedstawiającym zupełnie inną historię całkiem innego człowieka. Zaczynasz jako bezimienny, początkujący kierowca, który w tym sporcie znalazł się praktycznie przez przypadek. No, może nie przypadek, ale zaczynasz od razu w środku okrążenia, w głośnikach/słuchawkach słyszysz głos swojego mechanika, Scotty’ego, udzielającego ci wskazówek... no i trzeba sobie zacząć radzić. :] Na szczęście ten pierwszy wyścig to nie zmagania o punkty, a coś w rodzaju treningu, ale i tak trzeba go dobrze „zaliczyć”, zanim dane nam będzie zmierzyć się z innymi kierowcami. A po minięciu linii mety zobaczyć możemy pierwszą z wielu cut-scenek „z życia rajdowca”, które widzimy oczyma naszego bohatera. W miarę robienia postępów do ekipy przyłączy się atrakcyjna pani menager, która obieca nam pomoc w dotarciu na szczyty sportowej sławy, a my, ku lekkiemu niezadowoleniu Scotty’ego, przystaniemy na jej propozycję... Historia chwilami może nieco naiwna, ale i tak zrealizowana i napisana w taki sposób, że o wpadkach szybko się zapomina, w końcu to gra z czterema kółkami w roli głównej, a nie film fabularny pretendujący do Oskara.



By jednak naprawdę zaczęło być o nas głośno w sportowym światku, trzeba będzie nie tylko zwyczajnie rywalizować na torze i zajmować jak najlepsze miejsca, ale też... wykonywać zadania. Zadania, które różnią się z pucharu na puchar, bo jedne będą od nas wymagać uplasowania się na odpowiednim miejscu, inne – zarobienia odpowiedniej ilości gotówki czy zakończenia serii wyścigów w „odległości” maksimum jednego-dwóch miejsc od któregoś z naszych konkurentów. Zwykle zadania te nie należą do BARDZO trudnych, ale czasami możemy czuć się z lekka sfrustrowani, bo historia rzuci nas na zupełnie nieznany tor, a oczywiście nie ma możliwości potrenowania i poznania go przed wyścigiem, więc czasami będzie to od nas wymagało sporych pokładów cierpliwości i samozaparcia, szczególnie jeśli w dodatku trafi nam się nowy samochód, który, zdawać by się mogło, w ogóle nie umie skręcać. :P Na szczęście można troche zapoznać się z tymi torami poza trybem kariery. Niekiedy będziemy mieli możliwość wyboru spośród kilku mistrzostw (konkretnie spośród dwóch), niestety nie od nas będzie zależeć, w barwach jakiego zespołu przyjdzie nam rywalizować, tak samo, jak nie będziemy mieli wpływu na pozycję startową, obie rzeczy są najwyraźniej dobierane losowo. To, co z pewnością wszystkich ucieszy, to fakt, że tryb kariery jest całkiem długi i starczy na wiele godzin.
Poza trybem kariery możemy ścigać się jeszcze w trybach Free Race, Time Trial (to, jeśli chodzi o tryby offline) oraz potykać się z innymi graczami online. W każdym trybie możemy wybrać dowolne spośród oferowanych przez grę mistrzostw, ale nie będziemy mogli tak po prostu wybrać sobie toru ani wozu, bo są one nierozerwalnie połączone z danymi zawodami. Tych, którzy przywykli do swobody w wyborze toru i auta może to z lekka denerwować, ale można się do tego faktu przyzwyczaić. Poza tym wersja na PS2 oferuje nieco bardziej rozbudowaną strukturę mistrzostw niż Pctowty i X-Box’owy odpowiednik. Ogromnym za to dodatkiem do trybów nie związanych z karierą jest to, że możemy dowolnie grzebać w samochodzie. Opcje takie jak ustawienia biegów, nacisk na osie, zawieszenie, wysokość pojazdu, opony, siła hamowania i wiele innych mogą być przez nas dowolnie zmieniane, szczególnie, że zdarzają się tory, w których jeździmy po więcej niż jednym rodzaju nawierzchni. Nie jest to może system na miarę tego z Colina McRae Rally 2005, ale i tak spisuje się znakomicie.



Graficznie TOCA 2 robi wrażenie, chociaż opadu szczeny nam nie funduje. Modele pojazdów znacznie się od czasów pierwszej części poprawiły, na każdym widać przyjemne dla oka odbicia i refleksy świetlne, ogólnie dopracowane na piątke. Jeśli w kimś drzemie żyłka destruktora, to system zniszczeń prezentuje się także znakomicie, każdy wóz można skasować na kilka różnych sposobów. Jedyna niedoróbka to fakt, że niekiedy pojawiają się zniszczenia, których przy danym zderzeniu nie powinno być – na przykład zostajemy stuknięci w lewy tylni róg pojazdu, a zgięcia pojawiają się ni z tego, ni z owego po prawej stronie zderzaka, dobrze przynajmniej, że cały czas z tyłu, a nie z przodu. ;) No i okna niszczą się zawsze w ten sam sposób – najpierw siatka pęknięć, potem znika cała szyba, a mogłaby przecież pojawić się częściowo zbita szyba. Z podobną pieczołowitością, jak już wspomniałem, wykonano tory, którym dodatkowego smaczku dodają szczeóły takie jak nieznikające ślady opon czy walające się tu i ówdzie szczątki karoserii. Gorzej jest z elementami tła i publiką, na szczęście na nie nie zwraca się w trakcie wyścigu większej uwagi. Co do cut-scenek – może nie zawsze modele postaci tam występujących wyglądają idealnie, ale za to ich animacja jest doskonała, może poza Scotty’m, który rusza rękami tak, jakby miał metalowe wzmocnienia w nadgarstkach. :D W porównaniu z innymi wersjami, TOCA 2 na PS prezentuje się doskonale, co zasługuje na tym większe uznanie, gdy uświadomimy sobie, ze animacja ma pełne 60 fps i nic po drodze nie przycina.



Tak samo jak grafika cut-scenek, tak i dzwięk stoi na wysokim poziomie, nigdzie nie uświadczymy gorzej wygłoszonej kwestii, czy źle oddanej postaci, szkoda może, że nasz bohater to jakiś milczek, w ogóle nie ma ochoty się do nikogo odezwać... chyba, że gramy po prostu kierowce-niemowę. Co do reszty dźwięków – po prostu są i są takie, jak być powinny. Dźwięki dobiegające spod masek pojazdów pasują do swoich „właścicieli”, zderzenia i wszelkie drobne odgłosy, jak ślizg opony na zakręcie, czy odgłos przy zmianie nawierzchni – wszystko ze sobą dobrze współgra i brzmi realistycznie. Podobnie jak w wersji PC, którą niedawno opisywał Rosic, tak i tutaj poza momentami ładowania kolejnych wyścigów nie uświadczymy żadnej muzyki, więc lepiej przygotować sobie sprzęt stereo, no, chyba, że wolimy słyszeć tylko dźwiek silnika.
Na PS2 TOCA2 jest w każdym calu tak samo dobra, jak inne wersje tej gry. Jeśli masz ją już w wersji na PC czy X-Box’a – nie ma powodu byś miał zakupywać kolejną, ale jeśli pasjonują cię wszelkiego rodzaju rajdy, a w dodatku masz troche zbywającej kasy – ta gra to bardzo dobry pomysł by ulżeć przeciązonemu portfelowi.


Tu nie ma co komentować, ta gra to po prostu jazda obowiązkowa! No, chyba, że masz już inna wersję.


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   41