Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   34
                         

Krzychu "Voo" Wszołek

PRODUCENT: IR Gurus    DYSTRYBUTOR: Encore Software Inc.   GATUNEK: symulatory / lotnicze   WWW: http://www.heroesofthepacific.com/


Gracze konsolowi na przesyt grami lotniczymi raczej nie narzekają. Kilka tytułów na PS2 z serią ACE COMBAT na czele, na Xboxa może ze trzy pozycje. Na dodatek żadnej z tych gier nie odważyłbym się nazwać symulacją. Warto więc zawczasu rzucić okiem na to co po cichu majstrują programiści z krainy kangurów. Może nie będzie od razu hardkorowo - symulacyjnie ale i tak zapowiada się bardzo ciekawie.



IR Gurus, developer znany w Australii (i chyba nigdzie indziej) z gier poświęconych popularnym tam dyscyplinom sportu, w pierwszych miesiącach 2005 roku powinien zakończyć prace nad grą HEROES OF THE PACIFIC. Zostanie ona wydana przez Encore na Xboxa, PS2 oraz pecety. W grze wcielimy się w Williama Crowe, początkowo żółtodzioba a z czasem starego wygę i dowódcę eskadry, który przemaszeruje (a raczej przeleci) cały szlak bojowy amerykańskiego lotnictwa w czasie wojny z Japończykami na Pacyfiku. Począwszy od obrony Pearl Harbor, poprzez bitwę na Morzu Koralowym, bitwy o Midway i Guadalcanal, inwazje na Mariany i Wyspy Wake aż do desantu na Iwo Jimę. Wszystko to pogrupowane zostanie w 25 misji podstawowych. Ponadto będzie można odblokować 5 misji bonusowych. Wiadomo, że jedna z nich przedstawiać będzie słynne polowanie eskadry Lightingów na samolot wiozący admirała Yamamoto. Ciekaw jestem pozostałych zadań – może ostatnim będzie zrzucenie bomby A na Hiroszimę? Przekonamy się. Przejście całej kampanii, z dodatkowymi misjami zająć ma od 20 do 25 godzin zabawy.

(kliknij aby powiększyć)


Do dyspozycji gracza oddanych zostanie 25 samolotów, w tym m.in. Curtiss P-40 Warhawk, Grumman F4F Wildcat i F6F Hellcat, Lockheed P-38 Lightning, Chance-Vought F4U Corsair, Douglas SBD Dauntless oraz B-25 Mitchell. Obecność tego ostatniego pozwala mi wierzyć, że w grze nie zabraknie nalotu na Tokio eskadry pułkownika Doolittle, akcji znanej chociażby z głupawego aczkolwiek widowiskowego filmu "Pearl Harbor". Cały ten sprzęt wykorzystamy podczas misji myśliwskich a także bombardując i torpedując japońskie okręty oraz wykonując zadania szturmowe podczas wspierania piechoty. Wśród samolotów znajdą się również japońskie maszyny z A6M2 Zero na czele. Tymi zapewne polatamy sobie podczas misji bonusowych. Na początku gry określimy czy wolimy uproszczone sterowanie arkadowe czy też bardziej wymagające - symulacyjne. W pierwszym przypadku niemożliwe będzie np. wpadnięcie w korkociąg a zachowanie naszego samolotu generalnie niewiele będzie miało wspólnego z prawami fizyki. W drugim ma być już znacznie trudniej, chociaż powiedzmy sobie szczerze - na pewno nie dla graczy otrzaskanych z poważnymi komputerowymi symulatorami.



Oprócz pilotowania maszyny lub wykonywania innych funkcji (bombardiera, strzelca) wynikających z charakteru misji, przyjdzie nam wydawać rozkazy swoim podkomendnym. Maksymalnie podległych pilotów będzie 32. Wydawać będziemy tylko podstawowe polecenia, piloci własnej eskadry mają jednak stanowić dla nas wydatne wsparcie. Warto będzie także dbać o życie chłopaków ponieważ wraz z postępem fabuły będą rosły ich umiejętności. Nie wiadomo, czy będzie to następować automatycznie czy też dostaniemy możliwość pobawienia się statystykami. Na pewno natomiast będziemy samodzielnie przygotowywać samolot przed misją wybierając rodzaj i ilość uzbrojenia.
Programiści zapowiadają, że engine gry udźwignie nawet 300 samolotów jednocześnie walczących na ekranie. Brzmi to wręcz nieprawdopodobnie, zwłaszcza w odniesieniu do możliwości PS2. Faktem jest jednak, że podczas tegorocznych E3 pokazano bardzo wczesną wersję gry właśnie na tę konsolę gdzie samolotów na ekranie momentami walczyło ok. 70. Przez te kilka miesięcy jakie upłynęły Australijczycy na pewno nie próżnowali i nie sądzę aby miało się okazać, że rzucali słowa na wiatr. Do tego realistyczne, przemieszczające się chmury dające schronienie podczas walki lub podczas przygotowania do ataku z zaskoczenia na japońskie lotniskowce. Ponadto olbrzymia widoczność we wszystkich kierunkach, pełne szczegółów samoloty, smugi po pociskach przeszywających powietrze i płonące samoloty w ostatnim locie ku morzu. Wszystko to obejrzymy albo w widoku z trzeciej osoby, zza samolotu albo z wnętrza kokpitu. Wszystkie menusy i filmy między misjami wykonano, dla podkreślenia klimatu, w stylu amerykańskich filmów propagandowych z czasu II Wojny Światowej.



Japońskie tyłki będziemy mogli skopać do spółki z kumplem w trybie co-op, grając na split-screenie, poprzez system linka lub online. Będziemy mogli walczyć jako piloci dwóch samolotów lub załoga jednego. Rozgrywka sieciowa toczyć się będzie w trybach Deathmatch, Team Deathmatch, Capture the Flag oraz Fox and Hounds. W tym ostatnim jeden gracz będzie celem dla wszystkich pozostałych. Ten, który go zniszczy zostanie w jego miejsce kolejnym "lisem". Ostatecznie wygra ten, komu uda się najdłużej uciekać. Jednocześnie zagra ze sobą 8 graczy, chociaż możliwe, że w przypadku Xboxa będzie ich ostatecznie 16. Planuje się, że korzystający z Xbox Live będą mogli ściągać dodatkowe mapy i samoloty.



Skłamałbym pisząc, że spodziewam się wielkiego przeboju. Solidnej gry – to już prędzej. Jednak biorąc pod uwagę tematykę oraz charakter rozgrywki HOTP praktycznie nie będzie miała na konsolach konkurencji i chyba szkoda byłoby ją przegapić. Po premierze sprawdzimy dla Was co z tego wyszło.


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   34