Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   33
            

Paweł "Gonzo" Kazimierczak


PRODUCENT: EALA    DYSTRYBUTOR: Electronic Arts Inc.   GATUNEK: strategiczne / RTS   WWW: http://www.eagames.com/official/lordoftherings/thebattleformiddleearth/us/home.jsp
3018-3019



Są to wielkie lata, w czasie których toczy się lwia część akcji filmów Petera Jacksona. Mam tu na myśli oczywiście Chronologię Krain Zachodu, bo w przypadku Rachuby Shire powinna to być data 1418-1419. Zostawmy te dywagacje czasowe na boku i zróbmy szybki przegląd wykorzystania licencji WP przez elektroniczne cesarstwo, jakim niewątpliwie jest Electronic Arts. Wydano dwie świetnie zrealizowane zręcznościówki, a teraz strategię na PC i RPG na konsole. Gracze oczekujący na tę pierwszą karmieni byli filmikami - w sumie ukazało się ich 10 - na których przedstawiano chirurgicznie wycięte fragmenty rozgrywki. Całość była bardzo obiecująca i wyglądało na to, że zbliżającemu się wielkimi krokami ROME (SS-NG#26) wyrósł godny konkurent. I wszystko się zgadza, tyle że konkurent wyrósł raczej nowemu WARHAMMEROWI (SS-NG#26). Zerknijcie na klepsydrę i sami sobie odpowiedzcie czy to źle czy dobrze.
Po uruchomieniu BITWY O ŚRÓDZIEMIE zostaniecie powitani imponującym intrem na silniku gry. Przedstawia ono bitwę na Dagorlad pomiędzy Sauronem a Przymierzem. Tłumaczenie dla zwykłego śmiertelnika: początek filmu DRUŻYNA PIERŚCIENIA. Samo menu jest klasyczną zrzynką z WARCRAFTA 3, więc jak widać nic się zmieniło w kwestii tworzenia przez Blizzard nowych standardów. A jak to wygląda w praktyce? Po prostu obserwujemy Barad-Dur, od podstawy aż po Oko na szczycie. Efektowne, ale przy próbie zakończenia gry i wychodzeniu do menu głównego animacja wieży ładuje się koszmarnie długo, a to rodzi frustrację.

(kliknij aby powiększyć)


Gra jak się okazało jest praktycznie typowym RTS`em, bez pauzy i z kilka razy większa niż w innych grach ilością jednostek na ekranie. Odbija się to na jakości modeli, bo nie są szczegółowe, ale i tak w porównaniu do kibiców w grach sportowych jest o niebo lepiej. Do dyspozycji gracza oddano cztery armie pogrupowane w dwie kampanie: Siły Dobra (Gondor, Rohan) i Zła (Isengard, Mordor). Miło że jest jakaś różnorodność, ale w BŚ i tak nie na wiele zda się obmyślana przez wiele godzin strategia. Chyba że dodamy do tego fitness w postaci szybkiego klikania i naukę skrótów klawiaturowych. Forma gry trochę mnie zdziwiła, bo nie tego się spodziewałem. Ale nie można na niej stawiać krzyżyka tylko dlatego, że jest strategia czasu rzeczywistego.



Gra się wcale przyjemnie; jest to jakaś miła odmiana pomiędzy bataliami w niedoścignionym i genialnym ROME. Szczególnie spodobała mi się historia w kampanii Złych (co do Dobrej strony to wierzę, że sami rozszyfrujecie co zgotowało EA; podpowiedź: mają licencje na film). Zabójstwo Drzewca czy zgładzenie Drużyny to czyny, które byłyby na długo zapamiętane w Śródziemiu. Jeżeli dla fanów i znawców tematu WP cos takiego jest profanacją to apelowałbym o rozsądek i spojrzenie na drugą kampanię. Boromir nie ginie, a Gandalf w Morii ulega transformacji. Cóż, najwyraźniej Balrog ma ukryte właściwości. Bohaterów mamy całą plejadę: od Sarumana do Aragorna. Każdy ma unikalne umiejętności i trzeba przyznać, że większość z nich zaprojektowano ciekawie i logicznie. Denerwowało mnie jedynie skakanie Gimliego. Wyobraźnia ludzi z EA chyba poniosła ich za daleko.
Rozbudowa naszej bazy przebiega trochę inaczej niż w innych RTS`ach, ale jest to wyraźnie kosmetyczna zmiana, a w dodatku dość wydatnie ograniczająca pole manewru. Otóż główną siedzibę możemy wznieść tylko ściśle określonych miejscach. Wokół niej pojawi się zaplanowana przez twórców liczba "slotów" na budynki, a jedyne oczy możemy zadecydować to rodzaj wznoszonej budowli. Uproszczenie rażące, ale o dziwo pasujące do stylu gry, bo pomaga skupić się na walkach. Wszystkie budynki są nieźle animowane, choć jak dla mnie np. bazy Isengardu wyglądają nieswojo.



Nasze jednostki trenujemy najczęściej hurtowo, tylko silniejsze możemy wyszkolić pojedynczo. Taki system średnio mi się podoba, bo chciałbym wypuścić na zwiad jednego Orka zamiast całego, 9-osobowego oddziału., ale nie mogę. Nasi podwładni zdobywają doświadczenie bojowe, ale to standard w dzisiejszych strategiach. Modele wojska jak już pisałem są żenujące, ale po pierwsze oglądamy wszystko z dość wysokiego pułapu, a po drugie to cena jaką płacimy za spektakularne bitwy. Natomiast do animacji nie mam zastrzeżeń, podobała mi się, bo widać troskę o szczegóły.
Nie mamy limitu jednostek w oddziale. bo możemy łączyć nieograniczoną ilość np. kuszników z wojownikami. Są formacje bojowe. Tym co przesądziło za końcową oceną jest AI naszych milusińskich. Wysyłając do walki dajmy na to 100-osobową grupę możecie być pewni, że na miejsce dotrą w kilu partiach, a co to oznacza nie muszę mówić. Trzeba ich cały czas doglądać, bo drzewo jest dla nich przeszkodą nie do pokonania. To ogromna wada, bo, w RTS nie można pozwolić na takie niedopatrzenie. Ciała wrogów znikają i nie wiem kto w tym maczał palce. Na każdej mapie mamy do wykonania cele główne i poboczne. Za te drugie zdobywamy punkty, którymi brniemy przez drzewko rozwoju magicznego. Czary i patenty są przemyślane, więc nie będę Wam psuła zabawy opisywaniem ich.



Czas słów kilka poświęcić grafice, ale o BŚ piszemy już trzeci miesiąc z rzędu, więc mam nadzieję, że macie już jakąkolwiek wiedzę na ten temat. Sama gra wygląda jak C&C; GENERALS, bo jedzie na tym samym silniku. Wszystko jest czytelne, wyraźne i trzyma klimat Śródziemia. Dużą w tym zasługę ma środowisko naturalne, bo wypadło zdecydowanie poniżej przeciętnej. Ładnie tez wygląda mapa "strategiczna" (cudzysłów, bo dopiero w ROME zobaczyłem jak to powinno wyglądać), wsystko dzieje sie na niej chronologicznie i szkoda że jesteśmy ograniczeni w naszym podbijaniu/ratowaniu Śródzemia. Filmiki pomiędzy misjami są dobrze wyreżyserowane, tylko czemu napisy są tak mikroskopijne? Wczytując grę zostaniecie uraczeni podkładem pochodzącym z filmowej trylogii. Przy okazji długość loadingów jest normalna, czyli jeśli wczytujemy końcowy fragment jakiejś bitwy to przygotujmy się na dłuższe wpatrywanie się w rzeczone tła. Muzyka jest czystko filmowa i wypada najkorzystniej ze wszystkich elementów BITWY O ŚRÓDZIEMIE. Utwory pasują do tego świata i są arcydziełami. Bardzo pozytywnym aspektem są oryginalne głosy postaci nagrane specjalnie dla gry. Cieszy takie zaangażowanie w grę skazana na sukces. EA Polska dokonała polonizacji kinowej, nie mam im absolutnie niczego do zarzucenia. Oby więcej tak przetłumaczanych gier.

(kliknij aby powiększyć)


Są oczywiście opcje gry dla wielu graczy. Możemy pośmigać po LAN`ie, jaki w internecie. Popularność jest spora, ale mnie jakoś rozgrywka nie kręci. Są lepsze strategie do grania z żywym towarewm. Szkoda, że nie możemy pograć w typowego skirmisha z komputerem. I za to leci kolejny minus.



Gra w kategorii RTS`ów jest obecnie jedną z lepszych, ale nie potrafię znaleźć elementu, który pozwoliłby graczom wystawić jej pomnik, ani który by tłumaczył rewelacyjne wyniki sprzedaży. Czystej strategii nie ma tu prawie wcale, wiec jeśli oczekiwaliście po BŚ równie wiele, jak ja to się zawiedziecie. Poza tym dziwi mnie, ze cena recenzowanego produktu to aż 140 zł, podczas gdy ROME: TOTAL WAR kosztuje w dużych sklepach niecałe 80 zł. Musicie sami zdecydować, bo gra się przyjemnie jeżeli kochacie filmy Jacksona i RTS`y to kupujcie. W przeciwny m wypadku poelcałbym lekturę książek Tolkiena. Taniej wyjdzie.

P.S. Gra jest dostępna jedynie na krążku DVD.

P4 2.8, GF5800, 512 RAM

Nie tylko dla orłów


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   33